|
Down Syndrome Art, Growing-up in socialistic Poland

Listy po polsku

Permalink for this paragraph 0 List Joasi do mnie po audycji Katolickiego Radia – wywiadu o Kasi  w  1992 r.

Permalink for this paragraph 0  

Permalink for this paragraph 0 Muszę Ci powiedzieć, ze swietnie wypadłaś w tej audycji radiowej o Kasi. Ja oczywiscie płakałam jak bóbr. Mówiłaś pięknie, tak naturalnie, a jednak przemyślanie.  I słuchałam Ciebie jak osoby  zupełnie mi nieznanej, bo Ty nigdy o Kasi  i sobie nie mówiłaś, dopiero trzy lata temu się odezwałaś. Ja się nigdy nie zastanawiałam nad Kasia, bo on a byla dla mnie zjawiskiem naturalnym. Ja się urodziłam i ona już była. Nie musiałam się do niczego dostosowywać, nie cierpiałam, nie miałam za złe. Ani o Tobie nie mysłałam i do końca Cię w pełni  nie zrozumiem. Ja z lekkim sercem szłam na badanie genetyczne płodu, znów nie zastanawiająć się co by było  gdyby i smiejąc się mówiłam lekarzowi, ze nic by się nie stało. Teraz wiem,ze serce by mi pękło, ale szłam bym przez życie o wiele  lżej jak Ty i kochałabym nieludzko od razu. Tu jest moment, którego u Ciebie nie rozumiem i z którego się nie tłumacz, bo Ty i ja mamy zupełne różne podstawy do życia. Na Ciebie spadł grom z jasnego nieba, na mnie ogrom szczęścia, bo nie chciałabym mieć innej siostry.

Permalink for this paragraph 0 Ale mówiłaś Mamus  ślicznie  i wierzę, ze ten Twój spokój  w głosie pomógł niejednej osobie,  którą los tak doświadczył. Bo ja mówiłabym w sposób egzaltowany a ci którym ciężko oczekują czegoś innego. A w Tobie było jakieś poważne  poczucie spełnienia.  Czego to juz nie wiem.Czy obowiązku wobec Kasi, czy Kasi wobec Ciebie, czy Boga wobec Was.

Permalink for this paragraph 0 Kocham Cię Mamuś  nad życie, bo jesteś najlepszym człowiekiem pod slońcem, bo nie sztuka być dobrym, sztuka jest stać się dobrym pokonując samego siebie i innych. A w ogóle jesteście starymi, kochanymi pańciami.

Permalink for this paragraph 0 Jest jak jest i nie ma czego analizować.

Permalink for this paragraph 0 KASIA   2002 r.

Mówienie :b. mało mówi, rano jest niemową, jeżeli proszę o odpowiedż na jakieś pytanie,to muszę przyłożyć ucho do ust, aby usłyszeć szept składający się z dwóch słów czy jednego. Póżniej w ciągu dnia mówi więcej, wieczorem mówi chętnie.
Zaskakuje mnie okreÅ›leniami jak  “po obfitym Å›niadaniu”, sniadanie mi bokiem wychodzi  lub  dlaczego semafor jest podniesiony ?
Towarzyskość: Niechętnie chodzi teraz na wizyty  do sąsiadów bezemnie.  Dawniej lubiła posiedzieć sobie ,dziś jak przyjdzie dziecko sąsiadów,  to zamyka radio w drugim pokoju,aby nie dać go dziecku.
Praca :           Nie robi w domu nic- ale to jest moja wina. Widzę notatki sprzed  13 laty jak Kasia była zapracowana domowo.
Agresja  :       w stosunku do siebie samej. Kasia boi się czegoś. Ojca nie boi się, jak również  nie boi się św. Mikołaja .Ale coś sprawia jej jakieś męki, bo uderza się w glowę, teraz waliła głową w stół, aż powstały na czole skaleczenia.
Wczoraj w Super- Samie waliła się pięścią w pierś. Rozbiła pięścią szybę w WC.  Rozrywa policzek, zaciska policzki łapami, wali łokciem w stół.  Wszystko zatem dzieje się w jej głowie, a nie chce powiedzieć czego się boi,  co ją straszy.  Jest to jej próba samoobrony przed czymś co ją męczy i z czym swoją  metodą walczy.
W stosunku do ludzi na ulicy potrafi być agresywna. Nie usuwa się z drogi gdy ktoś idze vis a vis. Chce się z nim zderzyć.
To są moje główne uwagi . Jak jechała do Ojcówka teraz, to prosiłam dzieci, aby z nią dużo mówiły.
Kasia wrósiła znacznie lepsza, komunikatywna, wesoła.
                                           Maria Puciata

Permalink for this paragraph 0 Aug. 24th, 2011

Permalink for this paragraph 0 Maluchu – napisalam Ci, ze juz nic nie zostalo we mnie z przeszlosci. Nie wiem , ze mialam meza, wszystko wymazuje,  czy wymazalam, ale nigdy tego nie powiedzialam o Kasi.  Ja zakrylam sie jakas gruba powloka betonowa i udaje ,ze mnie nie ma.

Permalink for this paragraph 0  

Permalink for this paragraph 0 Teraz wyjelam kartke o tresci :

Permalink for this paragraph 0 to ciałko sie prezylo , podrywało zeby usiasc,

Permalink for this paragraph 0 bulgotało w ustach przy rurze, pieniło

Permalink for this paragraph 0 Ja chciałabym komus składać kondolencje , a nie mnie.

Permalink for this paragraph 0 Ja zyczylabym dziecka sasiadom.

Permalink for this paragraph 0 Kocham Cie Kasiu, tesknisz za mną zapewne tak mocno jak i ja  za Tobą , każda myśl jest zwiazana tylko z Tobą.

Permalink for this paragraph 0 Boże jak głęboko zgrzeszylam.

Permalink for this paragraph 0  

Permalink for this paragraph 0 Moj bol w tej chwili mnie rozrywa.  Może nie powinnam Tobie takiej kartki przesyłać, bo Cię wykończe, ale komu to posłac.

Permalink for this paragraph 0 mama

Permalink for this paragraph 0  

Permalink for this paragraph 0  

Permalink for this paragraph 0  

Permalink for this paragraph 0  

Permalink for this paragraph 0 Joasinku, przeczytalam w “Wysokich Obcasach” list do Redakcji, ktory przekazuje Ci

Permalink for this paragraph 0 ponizej i moj list do tejze Redakcji. Ale pisałam z pasją. Ja byłm szalona!

Permalink for this paragraph 0  

Permalink for this paragraph 0  List jakiejs czytelniczki pt “Prawo do smutku “

Permalink for this paragraph 0 Syndrom postaborcyjny to kłamstwo jak pisze Agnieszka Graff /WO nr. 262 . Moze to nie syndrom, tylko zwykły smutek. Wczoraj w telewizji widziałam film, w którym występował  chłopiec z zespołem Downa. Wyszłam z pokoju,  ukrywając łzy. Mąż odnalazł mnie w łazience, przytulił, otarł łzy. Naprawdę nie załuję, ze usunełam ciąże. Wyrokiem na moje dziecko były wyniki badań.  Zrobiłam wszystkie możliwe aby się upewnić. Nie chcieliśmy powoływać na świat istoty, której nie zapewnilibyśmy w życiu wszystkiego co najlepsze.

Permalink for this paragraph 0 Nie chcieliśmy by dziecko słyszało obelgi. Baliśmy się, ze zbyt szybko nas zabraknie /mamy po 40 lat/ i dziecko ,które nigdy nie dorośnie, zostanie samo. Nie chcielismy zapętlac zycia jego starszej siostrze.

Permalink for this paragraph 0 Jesteśmy niewierzący. I co z tego. Nie czujemy ulgi o której  napisała pani Agnieszka Graff. Być moze większość kobiet, które poddały sie aborcji, ją czuje. Ja nie. Czuję ból. Chociaż wciąz jestem przekonana, ze wybrałam rozsądne wyjscie i taką samą decyzję podjełabym ponownie

Permalink for this paragraph 0 ayako

Permalink for this paragraph 0 ______________________________________________________________________________

Permalink for this paragraph 0 Listy  do Redakcji- Nawiazanie do listu ajako wydrukowanego w Wysokich Obcasach  z 17 kwietnia 2004r

Permalink for this paragraph 0 ============================================================================

Permalink for this paragraph 0 Nie mogę zostać obojętna wobec wyznania:ze wybrałam  jedyne rozsądne wyjście i taką samą decyzję

Permalink for this paragraph 0 podjeÅ‚abym ponownie.”

Permalink for this paragraph 0 Myslę, ze refleksje przyjdą za 10 lat skoro w wieku 40 lat jest się tak niedojrzałą,aby wypowiadać takie

Permalink for this paragraph 0 poglądy, które mogą dla kogoś innego stanowić wzorzec postępowania. Argumenty naiwne, dziecinne:

Permalink for this paragraph 0 Nie mogę powoływać na swiat istoty, której nie zapewnilibyśmy wszystkiego co najlepsze, mogę zatem bez skrupułów  skazac ja na smierc, bo nie będę mogła  dać jej tego wszystkiego co  najlepsze, czyli czego: Konta w banku, osobnego pokoju, krabów na kolację, nart w zimie, Riviery w lecie. Czy moze to co najlepsze nie dam: miłości, bo moje dziecko w oczach świata jest jej nie warte. I ja się tej opinii nie przeciwstawię, skoro akurat zgodnie z prawodawstwem to dziecko z chorobą Downa  moze byc zycia pozbawione. I najlepsze co mogę mu dać to to ,aby wylądowało na smietniku..

Permalink for this paragraph 0 A przecież mam dziecko, aby dać mu miÅ‚ość i wziąć miÅ‚ość, czyli co sie kryje w sÅ‚owie ” najlepsze” a kto da tej miÅ‚osci wiÄ™cej niż dziecko z Downem, Kto bÄ™dzie kochaÅ‚ bezgranicznie, bezinteresownie, wiernie, kto pokaze na jakie wyzyny miÅ‚osci można siÄ™ wspiąć. A ze jest trudno, ze jest sie upokorzonym,   odrzucanym, odtrÄ…conym, pariasem, ze z nikÄ…d nie nadejdzie pomoc – to trudno.

Permalink for this paragraph 0  

Permalink for this paragraph 0 Ale to jest człowiek. Takiego Pani nie chce, ale woli urodzić przyszłego alkoholika, prostytutkę, złodzieja,   polityka III RP bo wartość ich jest większa. Nie chce Pani słyszeć obelg- ale to przeciez normalne tutaj, więc po co udawać, ze to Pani nie odpowiada. Nie jest Pani taka jak całe społeczenstwo?

Permalink for this paragraph 0 Boi się Pani , ze zostanie samo.. Bo to szlachetne społeczenstwo nie zapewni mu opieki, bo znajdzie się       w gronie czcigodnych pedofili, złodziei, ktorzy kotlet z jego obiadu zaniosą swoim dzieciom. Przecież to     normalne w n/ społeczeństwie. Przeciez i Pani znajdzie się w koncu w jakimś domu opieki, gdzie tej opieki de facto nie będzie, tylko będzie szyld miłosierdzia, a Pani będzie jak w obozie w Auschwitz.  Ale to Pani nie przeszkadza,bo przecież Pani chce zyć. Rezygnując z dziecka odjęła Pani sobie życie, które pozwoliłoby Pani dojrzeć, dorosnąć, być człowiekiem.

Permalink for this paragraph 0 I stracila Pani miÅ‚ość nieogarnionÄ…. I co jest w zamian – smutek. I decyzja , ze każde  nastÄ™pne rozwiÄ…zanie

Permalink for this paragraph 0 będzie takie samo. Może jednak Pani zmieni zdanie, ale wtedy nie zazna Pani spokoju.

Permalink for this paragraph 0  

Permalink for this paragraph 0 SOBOTA    czyli to jest 1wszy listopad 1961  ?? Urodziny Kasi

Permalink for this paragraph 0 J.P.Corporation presents

Permalink for this paragraph 0 jednoaktowke okolicznosciowÄ…

Permalink for this paragraph 0 p.t. “Ciezki poród”

Permalink for this paragraph 0 Miejsce akcji – Poczekalnia szpitala polozn. pl. Starynkiewicza

Permalink for this paragraph 0 Czas akcji  - godziny popoludniowe

Permalink for this paragraph 0 Osoby :

Permalink for this paragraph 0 On    - lat 35 chyba plastyk niestarannie ubrany

Permalink for this paragraph 0 Ono  - chlopiec-syn-lat 6-bardzo smutny i spiący

Permalink for this paragraph 0 Ona  - juz 2 dzien rodzi

Permalink for this paragraph 0 Salowa – kobieta raczej wesoÅ‚a

Permalink for this paragraph 0  

Permalink for this paragraph 0 On siedzi na Å‚awce podparty , wzrok utkwiony w popielniczke. Na twarzy wypieki.

Permalink for this paragraph 0 Ono siedzi przytulone do ojca, bezgranicznie spiÄ…ce, znudzone i smutne.

Permalink for this paragraph 0 Z uporem stara sie urwac ojcu guzik co mu siÄ™ w koncu udaje.

Permalink for this paragraph 0 On: Zostaw ten guzik,bo jak urwiesz  to kto go przyszyje

Permalink for this paragraph 0 Ono: urywa guzik

Permalink for this paragraph 0 On: No i co zrobiles?- mówi to  z zupeÅ‚nÄ… obojÄ™tnoÅ›ciÄ… wpatrzony w popielniczke – Lepiej bys cos zaspiewaÅ‚

Permalink for this paragraph 0 Ono: Zastanawia się chwilę i spiewa glośno na melodię jak to na wojence ładnie:

Permalink for this paragraph 0 Spij kolego w ciemnym grobie

Permalink for this paragraph 0 Spij kolego w ciemnym grobie

Permalink for this paragraph 0 Niech sie Polska przysni Tobie

Permalink for this paragraph 0 Niech sie Polska przysni Tobie

Permalink for this paragraph 0 Chwila przerwy

Permalink for this paragraph 0 Spij kolego w ciemnym grobie

Permalink for this paragraph 0 Spij kolego w ciemnym grobie

Permalink for this paragraph 0 Niech sie Polska przysni Tobie

Permalink for this paragraph 0 Niech sie Polska przysni Tobie

Permalink for this paragraph 0  

Permalink for this paragraph 0 Salowa  wchodzi usmiechnieta i radosna patrzy na nich

Permalink for this paragraph 0 On zrywa sie przerywajac spiew dziecinie

Permalink for this paragraph 0 Salowa z usmiechem radosnym chyba pan nie ma poco czekac. To jeszcze potrwa. Jeszcze nic.

Permalink for this paragraph 0 Przestaje sie usmiechac ,bierze 10zl. i zapada w odretwienie .

Permalink for this paragraph 0 Ono zaczyna spiewac:

Permalink for this paragraph 0 Spij kolego w ciemnym grobie… i w kolko przez pare minut

Permalink for this paragraph 0 Spij kolego w ciemnym grobie

Permalink for this paragraph 0 On  cos Ty sie szczeniaku z tym grobem uwzial, nie masz czego innego

Permalink for this paragraph 0 Ono  przerywa spiew ,kreci glowka przeczaco , ale zastanawia sie  nad nowa piosenka

Permalink for this paragraph 0 Spiewa:

Permalink for this paragraph 0 Legiony to zolnierska nuta

Permalink for this paragraph 0 Legiony to szalencow los …

Permalink for this paragraph 0  

Permalink for this paragraph 0 My pierwsza brygada

Permalink for this paragraph 0  

Permalink for this paragraph 0 Ona ciagle rodzi

Permalink for this paragraph 0 Kurtyna opada z zazenowaniem

Permalink for this paragraph 0  

Permalink for this paragraph 0 Malenki i tak sie dzieje na dole w tak zwanym  malym holu .

Permalink for this paragraph 0 W czasie Twojego porodu chodze w kolko po tzm malym pokoiczku i co chwila zderzam sie z jakims facetem, ktory sadzac z wygladu mogl miec temperature  rzedu 39 stopni. Przy ktoryms z rzedu zderzeniu mowie do niego  -“I co rodzimy?”  On machnal reka,  wstrzasnal sie i zabulgotal   chrbruprawnimupa…… i ruszylismy  w kurs po pokoju.

Permalink for this paragraph 0 To rodzenie na dole naprawde nie jest takie wesole.

Permalink for this paragraph 0  

Permalink for this paragraph 0 Dziekuje piesku za wczorajsze telefony. Mialas glosik buldoga ktory zrobil duza kupke, zjadl kawal kielbasy  i jest mu b. dobrze na swiecie. Jak to dobrze , ze nie podszedlem do Ciebie wtedy  bo bym myslal, ze grypka odemnie.

Permalink for this paragraph 0 Moje staruchy sa b. smieszne. Gdybym teraz powiedzial, ze chce lazienke przeniesc do kuchni, to Mama powiedzialaby -alez oczywiscie,  robimy razem ,a ojciec  mruczalby stawiajac pasjansa – szkoda tylko mojej roboty przy  montowaniu lazienki.

Permalink for this paragraph 0 Przewracam ostatnio razem z Mama dom do gory nogami. Doszlo do tego , ze jak powiesilem  w lazience folie  o smrodzie nieprzecietnym  to Mama co pewien czas powtarzala -jak ona wodka pachnie,  a Ojciec jakis dziwnie osowialy.

Permalink for this paragraph 0 nie patrzac nawet na telewizor poszedl spac.

Permalink for this paragraph 0  

Permalink for this paragraph 0 Kochana Laluchu  .Tak sie usmialam czytajac ten list ,ze az mnie buzia boli ze smiechu .

Permalink for this paragraph 0 Dwocipny Jacek  .Calujemy mocno Rodzice

Permalink for this paragraph 0 Co Ci przyslac  napisz -

Permalink for this paragraph 0  

Permalink for this paragraph 0  

Permalink for this paragraph 0  

Permalink for this paragraph 0 29.03.1067 rok

Permalink for this paragraph 0 Gdy Ciebie urodzilam w W-wie w Szpitalu Bielanskim, gdzie porod mial pilotowac moj kolega szkolny Wiesio Szlązak ginekolog  i jego tesc profesor  Dipont i zona Wiesia Ewa tez ginekolozka  to po urodzeniu Ciebie  dostalam list jak  ponizej. Przytaczam list jaki od twojego Ojca otrzymałam po urodzeniu Ciebie:

Permalink for this paragraph 0 Moja mała Hałubico

Permalink for this paragraph 0 To był wystrzal jak w czasie powstania, Powiem Ci, ze nawet  nie zdązyłem się zdenerwować. Podobno maluch sliczny i nic mu nie brakuej, poza tym  co powinien mieć męzczyzna. Strasznie sie cieszę.  Wszyscy całują z całych sił i są zachwycenie, ze w takim tempie i tak gładko poszło.

Permalink for this paragraph 0  

Permalink for this paragraph 0 Kasia powiedziaÅ‚a , ze nie zgadza siÄ™ na drugie dziecko w domu i chce mamusię i koniec. MaleÅ„ki pomyÅ›l nad imieniem – a może Malgosia?

Permalink for this paragraph 0 Będę popołudniu. Ewa ma dzis dyzur i może uda mnie się zobaczyć z Tobą.

Permalink for this paragraph 0 Strasznie mocno całuję Was kochane córeczki .

Permalink for this paragraph 0 Wasz

Permalink for this paragraph 0 Tata Jacek

Permalink for this paragraph 0 Rodzenie Joasi, 29 marzec, 1967 rok, 4:42 rano. List Twojego Taty:

Permalink for this paragraph 0  

Permalink for this paragraph 0 Kochana Ciociu    Warszawa  23.IV.7

Permalink for this paragraph 0 Oczywiscie natychmiast po przyjsciu na swiat naszej potomczyni mialem  szczery zamiar dac znac o tym wydarzeniu, ale zycie zmienilo wszystkie plany. Mam nadzieje,ze Ciocia zrozumie to i wybaczy,ze dopiero teraz odzywam sie.

Permalink for this paragraph 0 A bylo to tak :

Permalink for this paragraph 0 Wieczorem  28 marca zatelefonowalem do mojego przyjaciela, ktory prowadzil Lale przez cala ciaze i dowiedzialem sie, ze Szpital bielanski, gdzie akcja miala miec miejsce zostaje zamkniety na 2-3 tygodnie w zwiazku z przeprowadzanym remontem. Po tym telefonie doszlismy do wniosku,ze jestesmy w zupelnej kropce, bo wszystkie znane nam szpitale  byly rowniez nieczynne  i grozil Lali pobyt na Karowej, ktora nie  cieszy sie zbyt dobra reputacja.

Permalink for this paragraph 0 Chyba ten nowy klopot byl bezposrednim powodem, ze nasza “gruba mama” jak Kasia mame nazywa obudzila sie okolo 2 w nocy i zaczela krazyc po domu lekko postekujac. O godz. 3 stekania staly sie coraz donosniejsze i postanowilem po uprzednim obudzeniu tegoz przyjaciela zatelefonowac po Pogotowie.

Permalink for this paragraph 0 Pogotowie przyjechalo 3.30,  w szpitalu na Bielanach bylismy o 4.oo , a o godz. 4.42 przyszla na ten podly swiat Joanna-Agnieszka, przez pomylke zarejestrowana przez ojca w stanie lekkij niewazkosci alkoholowej na Joanne-Agate.

Permalink for this paragraph 0 AGATA-PUCIATA nonsens!!!

Permalink for this paragraph 0 A wiec Joasia wazyla znacznie wiecej naz zazwyczaj waza dziewczyny, jej wzrost i wielkosc stop swiadcza chyba o tym , ze w przyszlosci nie zatrzyma sie  na wysokosci 1.80m bijac tym rodzinne rekordy. Obzartuch jest niesamowity. W zasadzie bez przerwy  ma ochote cos zakasic, a Lala  tej zakaski nie ma tak, ze wcina mleko, ktore otrzymujemy z laktarium na Litewskiej. Kasia przyjela siostre w zasadzie dobrze. Odgryza sie tylko, ze ja opluje.

Permalink for this paragraph 0 Nasza byla gruba mama juz schudla i czuje sie b. dobrze. Dnie przebiegajace na dwurotnym praniu 40 pieluszek, 7 karmieniach , sprawdzaniu i oceny jakosci kupek i pilnowaniu Kasi ,zeby nie wykonala tego co sobie postanowila tak nas absorbowaly, ze ja bedac 20 dni na macierzynskim urlopie nie mialem nawet

Permalink for this paragraph 0 chwili czasu dla siebie.

Permalink for this paragraph 0 Przesylamy pozdrowienia i calujemy Ciocie mocno

Permalink for this paragraph 0 Gruba mama, Kasia, Joanna i Jacek

Permalink for this paragraph 0  

Permalink for this paragraph 0 Dowcipny list Taty do Mamy, pisany podczas Mamy siedmiotygodniowego pobytu w Nowym Jorku:

Permalink for this paragraph 0  

Permalink for this paragraph 0 Droga Pani Mario                          Listopad 1973

Permalink for this paragraph 0 Minal juz 12 dzien od dnia moich urodzin, troche się postarzałem i jakos ciągnę dalej. Dzieci, które kiedyś przypadkowo splodziłem wraz z Panią i pomocą Bozą podrosły już również i w dalszym ciągu  znajdują się pod kuratelą wyznaczonego przez Docent zespołu lekarzy i pielegniarek z Uzdrowiska Litewskiego, ale czują się znakomicie i energia je rozpiera .

Permalink for this paragraph 0 Nie wiem  Pani Mario, co Pani powiedziała w uzdrowisku, ale zespół lekarzy  w sposób  kategoryczny odmawia mi wydania dzieci, co uważam za wyrządzanie mi duzej krzywdy i  zupelnym braku zaufania  do moich zdolnosci wychowawczych  i pedagogicznych.

Permalink for this paragraph 0 Lata , które przezylismy z sobą, były wprawdzie trudne, niekiedy markotne, ale powinny

Permalink for this paragraph 0 stworzyc pewna doze  zaufania eliminującą zaistniałą sytuację z dziecmi. Jezeli to Pania jeszcze interesuje mogę powiedzieć  również kilka slów  o moim obecnym stanie.

Permalink for this paragraph 0  

Permalink for this paragraph 0 A więc zupelny  brak środków do prowadzenia życia zmusza mnie  obecnie  do stosowania różnych wyszukanych  metod umożliwiających przeżycie.  Gdyby mi Pani nie żałowała dzieci mógłbym  egzystować idąc z nimi i organami  po podwórkach . A samemu to ludzi nie bierze i bardzo nieprzyjemnie

Permalink for this paragraph 0 Ale cóz takie jest zycie i z tym trzeba na stare lata sie pogodzic. Wiem,ze Pani nie może z tej odlegÅ‚oÅ›ci zapobiedz temu co siÄ™ szykuje,a mianowicie postanowiÅ‚em  w srodÄ™ lub w czwartek  wykraść córki z Uzdrowiska  i wtedy może Pani być pewna , ze dlugo  nie bÄ™dzie ich oglÄ…dać. PragnÄ™ PaniÄ… poinformować równiez, ze zycie w samotnosci jest trudne i dÅ‚ugo trwać  nie może. W zwiÄ…zku z tym zamieszka ze mnÄ… kobieta. Wprawdzie mÅ‚oda , no ale w moim wieku …

Permalink for this paragraph 0 Nie wpłynie ona specjalnie na duże ubytki finansowe  Pani/ a nie moje / bowiem zadowoli się max. 600 zl. uwazajac to i tak za nietakt  biorąc pod uwage  fakt mieszkania ze mną.

Permalink for this paragraph 0 Mam nadzieję,ze koledzy Pani  czują się dobrze  wewnętrznie i zewnętrznie czego o sobie

Permalink for this paragraph 0 powiedziec nie mogÄ™.

Permalink for this paragraph 0 No cóż rozpisałem się, a jest już świt, muszę wrócić do domu, wykąpać się, ogolić i rozpocząc nowy dzień,  który nie wiadomo co przyniesie , a w kazdym razie nie list od Pani.

Permalink for this paragraph 0 Kreślę się z wyrazami szacunku

Permalink for this paragraph 0 Jacek Puciata

Permalink for this paragraph 0 / mÄ…z/

Permalink for this paragraph 0 P.S. ProszÄ™ o 4 pufy, atrament, kpl. do czarnej kawy,  2 noże na scianÄ™, golf,  nie zdradzenie – SWINTUCHU OBLESNY

Permalink for this paragraph 0  

Permalink for this paragraph 0 LIST  ADRESOWANY DO MOJEJ MATKI

Permalink for this paragraph 0 J.Podczaska

171 BD.G.van HAELEN                      Bruksela 10.06.1957
Forest-Bruxelles
Szanowna Pani,
Niech siÄ™ Pani nie dziwi ,ze dopiero teraz po tylu latach zdecydowaÅ‚am sie odszukać PaniÄ… , aby dowiedzieć siÄ™ o losie  p. Heleny i mego męża.  ByÅ‚o to zbyt bolesne dla mnie i zbyt delikatne,abym mogÅ‚a siÄ™  wczeÅ›niej zdecydować. W tym roku dopiero nadarzyÅ‚a siÄ™ okazja i mogÅ‚am prosić mojÄ… dawnÄ… znajomÄ… z OÅ›wiÄ™cimia, która mieszka obecnie wPoznaniu,aby przez jej  warszawskich znajomych postaraÅ‚a siÄ™ dyskretnie PaniÄ… odszukać. Wiadomość o Å›mierci p.Heleny  b.mnie przygnÄ™biÅ‚a- nie wiem czy wiedziaÅ‚a Pani  o tym , ze kiedy mnie aresztowano w warszawie  byÅ‚am na Pawiaku  w tej samej celi! Nie byÅ‚o mi Å‚atwo  lawirować wsród tylu kobiet  zamkniÄ™tych razem z nami , aby żadna nie domyÅ›liÅ‚a siÄ™ , ze Stefan,który uchodziÅ‚ za “narzeczonego ” Pani siostry – jest moim mężem. Przy boskiej pomocy zdobyÅ‚am i na to siÅ‚y i miaÅ‚am dÅ‚uga rozmowÄ™ z siostrÄ… Pani-przyznaÅ‚a, ze mnie skrzywdziÅ‚a okrutnie zabierajÄ…c czÅ‚owieka ,którego kochaÅ‚am nadewszystko.
Dopiero w wiÄ™zieniu dowiedziaÅ‚a siÄ™ ile przecierpiaÅ‚am, bo byÅ‚am zbyt ambitnÄ…, aby  starać siÄ™ jÄ… zobaczyć  w ciÄ…gu tych lat,kiedy mój mąż opuÅ›ciÅ‚  mnie dla niej. PrzebaczyÅ‚am wszystko i wiedziaÅ‚a,ze nie czuÅ‚am żadnej nienawiÅ›ci- co byÅ‚o prawdopodobnie pociechÄ… dla niej  w chwili gdy musiaÅ‚a siÄ™  żegna  z życiem – kiedy uczynki nasze   stajÄ… przed oczami i pewnie powodujÄ… wurzuty sumienia- Po miesiÄ…cu pobytu  na Pawiaku przewieziono mnie do Krakowa ,potem do Barczowa , stÄ…d do OswiÄ™cimia,a w styczniu 1945r.  do Bergen-Belsen.Od tego czasu nic nie wiedziaÅ‚am o losie mojego męża.Po zwolnieniu w kwietniu 1945r.  Jak tylko można byÅ‚o korespondować- pisaÅ‚am do Szwajcarskiego  Czerwonego Krzyża,ale nie miaÅ‚am nigdy odpowiedzi.Rodzina mojego męża  tez nic nie umiaÅ‚a mi powiedzieć o jego losie to też po dÅ‚ugich wahaniach zdecydowaÅ‚am siÄ™ wreszcie odszukac PaniÄ…przypuszczajÄ…c , ze siÄ™ do niej dowiem o  p. Helenie i moim mężu. Teraz już nie mam nadziei ,że Stefqn żyje.Skoro zabili p. HelenÄ™ i on prawdopodobnie podzieliÅ‚ jej los.
BÅ‚agam PaniÄ… niech mi Pani napisze wszystko co o nim wie – czy rozumie Pani co znaczy tyle lat niepwenosci  i tÄ™sknoty .Nikogo nie miaÅ‚am poza nim, bo jak  Pani pewnie wiadomo w styczniu 1939r. straciÅ‚am matkÄ™.Teraz po tylu latach pamięć jego nie starÅ‚a sie jeszcze-przebaczyÅ‚am  wszystko to,co przez niego przecierpiaÅ‚am i wspominam jedynie szczÄ™sliwe chwile,które razem przezyliÅ›my zanim  siostra Pani nie rozbiÅ‚a naszego maÅ‚zenstwa.
Teraz już na progu śmierci nie mam do nikogo żalu,cierpienia ofiarowałam Bogu, chce tylko jeszcze wiedzieć wszystko  o Stefanie. Mam nadzieję,ze nie odmówi Pani mojej prośbie i napisze  mi niedługo. Co się dzieje z ojcem Pań, kilkakrotnie go widziałam przed moim aresztowaniem i zachowałam  jak najlepsze wspomnienia.
On jeden rozumiał mnie  i wiedział ile przecierpiałam. Wyrazy poważania
                      Jadwiga Podczaska
page 8